wtorek, 4 sierpnia 2015

Rozdział 29

Tośka/ Dom
Ja nie wiem dlaczego się nie odsunęłam. Nie mam pojęcia co się stało. Kocham Wozza ale Mrozu jakoś tak dziwnie na mnie działa. Robię rzeczy, których nie powinnam. Trudno stało się. Pocałował mnie. Wpił swoje malinowe usta w moje. Po chwili jednak otrząsnęłam się. Odskoczyłam od niego. Wstałam.
- Łukasz, co Ty robisz? - zapytałam patrząc na niego wielkimi oczami.
- No nie mów, że tego nie chciałaś. W każdej chwili mogłaś się odsunąć - powiedział kierując swoje gałki oczne na mnie i uśmiechając się.
- Nie chciałam. Po prostu zaskoczyłeś mnie. Ja kocham Wojtka i nie mam zamiaru go stracić. Dość dużo dzisiaj zrobiliśmy jeśli chodzi o piosenkę, więc myślę, że już powinieneś sobie iść. - Stwierdziłam dosadnie cały czas stojąc odzyskując pewność siebie.
- No dobrze. W takim razie zdzwonimy się co i jak z nagrywaniem. - usłyszałam a on w tym momencie wstał z kanapy. - A i nie musisz mnie odprowadzać do drzwi - Zatrzymał się na chwilę koło mnie, uśmiechnął, pocałował w policzek i wyszedł.
Nie wiedziałam co mam teraz robić. Chciało mi się płakać. Czułam się jak największa na świecie oszustka. Wojtek jeszcze nie wrócił. Postanowiłam to wykorzystać i zadzwonić do Mary.
- Co robisz? - zapytałam lekko przerażonym głosem kiedy ta odebrała.
- Wróciłam z wykładów i oglądam tv. A co Ty masz taki dziwny głos? - zapytała wystraszona.
- Proszę Cię przyjedź do mnie jak najszybciej. Zanim chłopacy wrócą. Tylko nie mów nic Tomsonowi a tym bardziej Wojtkowi.
- Zaraz będę - usłyszałam w słuchawce i moja przyjaciółka się rozłaczyła.
Mara/ 10 minut później
Zadzwoniłam do drzwi Tośki. Otworzyła mnie. Zobaczyłam ją całą w płaczu. Nie wiedziałam co się dzieje.
- Co jest?- zapytałam przygotowując się na najgorsze i wchodząc do środka. Ona tylko przytuliła się do mnie. - To chodź do salonu usiądziemy, wszystko mi opowiesz - próbowałam zachować spokój i odgarnęłam kosmyk włosów z jej twarzy. Kiedy się trochę uspokoiła zaczęła mówić.
- Był tu dzisiaj Łukasz. Omawialiśmy piosenkę itd. Nawet spodobała mi sie. Zaczęliśmy śpiewać. Jakoś straciłam rzeczywistość. On w pewnym momencie przysunął się do mnie i mnie pocałował. Ja się nie odsunęłam rozumiesz? Dopiero po chwili odskoczyłam. Nie wiem dlaczego tak postąpiłam. On jakoś dziwnie na mnie działa. Ale co ja zrobiłam? Przecież chce być z Wojtkiem - wydusiła z siebie i znowu zaczęła płakać. Nie wierzyłam w to co słyszę. Przytuliłam ją mocno.
- Tosia musisz mu o tym powiedzieć - stwierdziłam po chwili zastanowienia. - Jeśli powiesz mu od razu i usłyszy to od Ciebie nie od Łukasza to będzie co innego. On Cię strasznie kocha. Wybaczy ci zobaczysz.
- Ale ... - próbowała się wymigać.
- Nie ma żadnego ale musisz mu powiedzieć. A teraz obcieraj łzy bo idzie i jak zobaczy że płaczesz to od razu będziesz musiała mu powiedzieć. - pospieszyłam przyjaciółkę widząc przez okno samochód Łoza.
Po kilku minutach usłyszeliśmy szmer kluczy i do środka wszedł chłopak mojej przyjaciółki.
- O cześć Mara. Ja myślałem że zastanę ut jeszcze Łukasza a tu jaka niespodzianka - rzucił wchodząc. - Jak piosenka? Miałaś zadzwonić jak skończycie. - uśmiechnął się i pocałował swoją dziewczynę w czoło.
- Chciałam spędzić trochę czasu z Marą bo ostatnio rzadko się widujemy - Tośka odzyskała pewność. Miłość Wojtka do niej tak na nią działała.
- Wicie co ja już pójdę bo zaraz Tomek będzie mnie szukał - powiedziałam i wyszłam
Wojtek/Ten sam czas
- No to opowiadaj. Jak piosenka? - usiadłem koło mojej dziewczyny i przytuliłem ją. Byłem ciekawy czy ten projekt jej się podoba.
- Piosenka jest super. Taka romantyczna, ale nie jakaś smutna. Naprawdę bardzo mi się podoba - usłyszałem, a ona wtuliła sie we mnie. - Ale chciałam Ci jeszcze o czymś powiedzieć.... O czymś co wywołało we mnie odwrotne uczucie - byłem zdziwiony co Tosia chce mi powiedzieć. Jednak nagle zadzwonił mój telefon.
- Poczekaj momencik - powiedziałem wyjmując telefon z kieszeni spodni - To Łukasz - stwierdziłem patrząc na wyświetlacz.
- Nie odbieraj - krzyknęła - najpierw mnie wysłuchaj - powiedziała a ja struchlałem ...






Jesteście ciekawi reakcji Wojtka? W jakiej sprawie dzwoni Łukasz? Jeśli tak to komentujcie :)

czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 28

Tośka/Tydzień później
Zgodziłam się. Stwierdziłam, że raz się żyję, a takiej propozycji się nie odrzuca. Spróbować zawsze można. Jeśli będzie coś nie tak wycofam się i całkowicie oddam się studiom. Wiem, iż podejmując taką decyzję uszczęśliwiłam mojego chłopaka. Musiałam mu także podziękować za to co dla mnie zrobił, bo to przecież był jego pomysł. Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, że go mam. Zabrałam go w miejsca, w które chodziłam jako dziecko. Nie było tam nikogo. Mieliśmy cały dzień tylko dla siebie. Dawno nam się to nie zdarzyło, bo albo moje studia albo jego zespół. Dzisiaj przychodzi do nas Łukasz. Pierwszy raz zobaczę tekst, nuty. Dowiem się co mam śpiewać.
- Wstawaj - usłyszałam i poczułam pocałunek na policzku. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Wojtka stojącego nade mną z tacą ze śniadaniem - jedz i się ubieraj bo Mrozu zaraz będzie - uśmiechnął się.
- Dzień dobry - powiedziałam zaspana i usiadłam na łóżku - No wszystko rozumiem ale z jakiej okazji dostaje śniadanie do łóżka? - byłam zaskoczona.
- Z takiej że cię kocham - powiedział i mnie pocałował - no i z takiej, że wchodzisz do mojej branży - i nagle zobaczyłam zaciesz na jego twarzy.
- Nawet nie marz o tym, że jak będę rozpoznawalna to nagramy razem duet - śmiałam się - no chyba, że zawsze będę mieć śniadanie do łóżka. - i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Zjedliśmy śniadanie i ja poszłam do łazienki się odświeżyć. Kiedy wyszłam poszłam po ciuchy. Otworzyłam szafę, wzięłam T-shirt i jeansy i zeszłam do salonu gdzie był Łozo.
- Idę z chłopakami na obiad żeby Wam nie przeszkadzać także jakbyście skończyli wcześniej to daj znać to powiem ci gdzie jesteśmy- podszedł do mnie i złapał mnie za rękę
- Ok - uśmiechnęła się i spojrzałam na niego. Nagle spoważniał i powiedział:
- Jeśli coś ci się nie spodoba pamiętaj, że zawsze możesz zrezygnować. Nie rób niczego na siłę - spojrzał mi prosto w oczy.
- Dobrze wiem, spokojnie - uśmiechnęłam się.
- A i jak Łukasz będzie do Ciebie zarywał to ja się z nim policzę - powiedział, a ja padłam ze śmiechu.
- Dobra leć bo się spóźnisz i trzymaj za mnie kciuki - powiedziałam, pocałowałam go i wypuściłąm z domu.
Łozo/ godzinę później kawiarnia
- No jedz to, a nie cały czas mieszasz - z zamyślenia wyrwał mnie głos Olka. - O czym tak myślisz? O Tośce? Znasz ją da sobie świetnie radę - poklepał mnie po plecach.
- Tak wiem, ze da. Ale nie chce żeby robiła coś na siłę - odpowiedziałem
- Dobrze wiesz, że nic takiego nie zrobi. Ja chyba wiem co się dzieję - odezwał się Tomson - Ty jesteś zazdrosny. Boisz się, że Łukasz będzie do niej zarywał - zaczął się śmiać.
- No i co jest w tym śmiesznego? - zapytałem - Tak, jestem zazdrosny bo jest super dziewczyną, a on na takie leci.... Mogłem tam zostać.
- Przestań.No ale nawet jeśli tak będzie to Tośka kocha Ciebie nie jego i się nie da. Spokojnie - znów odezwał się Baron.
Tośka / ten sam czas, dom
Chwilę po wyjściu usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam w lustro, czy w miarę wyglądam i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam Mroza.
- Hej wchodź - powiedziałam otwierając drzwi szerzej.
- No hej - powiedział wchodząc i pocałował mnie w policzek. - Jeju świetnie wyglądasz. Jak to jest twój codzienny strój to Łozo jest szczęściarzem, że go zechciałaś. - powiedział a ja nie wiedziałam jak mam to zinterpretować.
- No już tak nie przesadzaj - uśmiechnęłam się - Zapraszam do salonu - powiedziałam i zaczęłąm iść w kierunku pomieszczenia. - Napijesz się czegoś? - zaproponowałam kiedy usiadł na kanapie.
- Woda wystarczy - uśmiechnął się i posłał mi przeszywający uśmiech. Poszłam do kuchni i nalałam wody do dwóch szklanek. Kiedy weszłam do salonu Łukasz już miał uszykowane kartki z tekstem i muzyką.
- Proszę - powiedziałam, podałam mu wodę, usiadłam obok niego i zaczęliśmy pracować.
Piosenka była całkiem dobra. Podobała mi się. Była bardzo romantyczna ale nie była smutna. Kiedy próbowaliśmy kolejny raz ją zaśpiewać i była część którą śpiewa Mróz zbliżył swoją twarz do mnie i próbował mnie pocałować.......


No i jest kolejny. Co myślicie? Tośka ulegnie Łukaszowi? Co na to Wojtek? Jesteście ciekawi to komentujcie. A w miedzy czasie zapraszam Was na mój drugi blog lwiaczesc.blogspot.com

poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział 27

Toska/5 minut później
- Po co przywiozłaś mnie pod DPT? - Zapytałam Marę
- Chodź nie pytaj - moja przyjaciółka znów pociągnęła mnie za rękę. Nagle w drzwiach zobaczyłam Wojtka.
- Może Ty mi powiesz co się tutaj dzieje - powiedziałam już lekko zdenerwowana.
- Kochanie nie denerwuj się - pocałował mnie w czoło wie ze to mnie uspokaja - po prostu chciałem żebyś kogoś poznała.
Po chwili byliśmy w środku. W salonie zobaczyłam gadajacych chłopaków. Ale wśród nich był ktoś kogo nie znałam. Nagle nieznajomy odwrócił się.
- O hej. Jestem Mrozu to znaczy Łukasz - uśmiechnął się do mnie zniewalajaco i podał rękę.
- Tosia - odpowiedziałam zaskoczona i podałam mu rękę a Wojtek cały czas trzymał mnie za ramiona. Czułam że coś tu śmierdzi.
- Kotek usiądź na chwilę. Mamy dla ciebie propozycje. - Powiedział mój chłopak i nagle oczy każdego skierowaly się na mnie, nawet Mary która tulila się w Tomsona.
- No to może ja powiem - odezwał się nowo poznany człowiek - Mam zamiar nagrać nowa piosenkę która może być hitem. Chciałbym żeby był to duet z kobietą. Jednak nie mogę znaleźć odpowiedniego głosu. Chłopacy podeslali mi ostatnio film z klubu gdzie spiewalas. Szukam dokładnie takiego talentu jak Ty. Co ty na to? Nagrasz że mną piosenkę? - Siedziałam jak wryta. Ja mam nagrać piosenkę?  Ja?  Prosta dziewczyna z małej miejscowości?
- Ale ja...- zaczęłam nagle Wozz złapał mnie za rękę.
- Spokojnie nie musisz już odpowiadać zastanów się dobrze - i znowu pocałował mnie w czoło.




Jest następny i proszę o jakieś komentarze bo nie wiem czy ktoś to jeszcze czyta :)

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział 26

- Wy to słyszycie? - krzyknął Tomson do reszty naszej grupy w czasie śpiewu Tośki.
- Nooo - powiedzieli chłopacy chórem nie odrywając wzroku i słuchu od mojej dziewczyny.
Nagle piosenka się skończyła i Tosia zeszła ze sceny.
- Czemu nam nie powiedziałaś że masz anielski głos? - zapytałem się jej, kiedy usiadła obok mnie.
- Nie ma się czym chwalić. Po prostu lubię tą piosenkę i może dlatego bardzo się nie zbłaźniłam. Ale nie gadajmy o tym chodźcie tańczyć, bo przecież po tu tu jesteśmy. - Uśmiechnęła się, wstając pociągnęła mnie za rękę na parkiet i zawołała resztę.
Następny dzień/Tosia
Kiedy robiłam obiad dostałam sms od Mary: ,,Możemy się spotkać? W tej kawiarni niedaleko ciebie o 15:30, ok?" Napisałam że będę, dokończyłam obiad ubrałam się i wyszłam. Wojtek był gdzieś na mieście z chłopakami, więc zostawiłam mu kartkę gdzie jestem. Następnie udałam się na spotkanie. Kiedy doszłam na miejsce moja przyjaciółka była już na miejscu.
- Cześć kochana - przywitałam się z nią.
- Hej - odpowiedziała - cieszę się że przyszłaś. Muszę ci coś powiedzieć - zaczęła, a ja struchlałam, ponieważ myślałam że znowu stało się coś złego. - Uwaga.... Dostałam pracę, która nie będzie bardzo przeszkadzam w moich studiach.
- Wow to cudownie. - uścisnęłam Marę - a co to za praca? - zapytałam zaciekawiona i spojrzałam na dziewczynę.
- Kelnerka właśnie w tej kawiarni. Właściciel zatrudnia zarówno osoby uczące się i te, które nie studiują dzięki czemu sami ustalamy sobie grafik, co pozwoli mi na studiowanie. - uśmiechnęła się, a ja od długiego czasu zobaczyłam radość w jej oczach.
- Super. Teraz będziesz mogła zostać w Wawie i mieszkać z Tomkiem. Cudownie - ponownie uścisnęłam przyjaciółkę, bo też bardzo się cieszyłam z tego że ona nie wyjedzie.
- A właśnie - coś przypomniało się Marze kiedy powiedziałam o Tomsonie, ale później mówiłą ze to zbieg okoliczności. - musisz gdzieś ze mną iść. Chodź, szybko
- Ale o co chodzi? - powiedziałam zdziwiona kiedy dziewczyna pociągnęła mnie w stronę samochodu.
- Za chwilę się dowiesz - uśmiechnęła się podejrzanie
Ten sam czas/Tomson
- Cześć Łukasz. Super, że znalazłeś czas przyjechać - powiedziałem widząc kumpla w drzwiach Domu Pracy Twórczej.
- No ja też się cieszę. Po obejrzeniu tego filmiku, który mi przysłaliście musiałem przyjechać. - powiedział wchodząc do środka.
- O jesteś już - z góry zszedł Łozo - Bardzo się cieszę, że to obejrzałeś i dałeś tą propozycje. - mój przyjaciel był pełen nadziei, że jego pomysł uda się.








Jak wam się podoba pierwszy rozdział po długiej przerwie? Jak myślicie kim jest Łukasz i co knuje Wojtek?

niedziela, 14 czerwca 2015

Nie wiem co się stało...

...ale wracam jutro pojawi się pierwszy post po długiej przerwie. Historia nie zmienia się. Będzie jej dalszy ciąg. Mam nadzieję, ze ktoś to przeczyta :P

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Przepraszam


Przepraszam nie mogę się już wciągnąć do tej historii.... Po prostu nie potrafie.... Zawieszam może nawet usuwam.... I tak pewnie nikt tu już nie zagląda :) Zaczynam innego bloga może uda mi się napisać rozdział w nim :) Będzie to blog o skoczkach narciarskich jeśli ktoś chce to zapraszam :) http://lwiaczesc.blogspot.com/
Żegnam ( nie wiem czy na zawsze czy na jakiś czas) na tym blogu
Wasza afrolaska :)

sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 25

Tośka/ Dom
- Tosia nawet nie wiesz co ja przeżyłam jak się o wszystkim dowiedziałam, nie wiedziałam co mam robić, chciałam ci wcześniej powiedzieć ale jak dowiedziałam się, że jedziecie w góry to nie mogłam psuć twojego humoru. A później jeszcze twoja sprawa..... To już kompletnie mnie załamało.... Tomkowi nie chciałam o tym mówić bo strasznie się wstydziłam.... Ale chyba muszę mu powiedzieć bo jeszcze przez to go stracę..... - naprawdę rzadko widziałam Marę płaczącą, zawsze była silna, twarda a teraz płakała jak bóbr - No więc zacznijmy od początku. Wszystko zaczęło się w momencie kiedy zaczęło wszystko się układać. Zadzwonił do mnie Arek, mój brat, że musze natychmiast przyjechać, więc pojechałam. Na miejscu zastałam zapłakaną mamę i bezsilnego brata. Nie widziałam o co chodzi. Mama nie chciała się do mnie odezwać leżała w łóżku i płakała. Nie musiałam długo czekać, żeby Arek mi wszystko powiedział. Ojciec zostawił mamę dla Kaśki, tej 25-letniej pielęgniarki pamiętasz ją? - zapytała i spojrzała na mnie przez załzawione oczy
- Tak. Najwredniejsza pielęgniarka w szpitalu. - odpowiedziałam. Strasznie jej nie lubiłam bo co pojechałam z moją chorą nogą to mówiła, ze udaje....
- Podobno ten ich romans trwał już 1,5 roku rozumiesz? Przez tyle czasu mój ojciec prowadził podwójne życie. Widziałam go z nią na kawie jakieś 3 miesiące wcześniej, ale powiedział mi, ze się tylko dobrze kumplują i tyle. Mogłam mu wtedy nie wierzyć.... Zostawił mamę wcześniej ją upokarzając i wyzywając. Przecież ona nie pracowała. Zostawił nas bez grosza. Teraz znalazła pracę, ale nie utrzyma mnie w Warszawie i siebie w domu za 1,400 zł... Arek, sama wiesz, też nie ma dużo pieniędzy. Wczoraj była ostatnia rozprawa rozwodowa. Jedyny plus, że mama wzięła się na nogi i udowodnił mu jego winę, dlatego będzie płacił 300 zł ale co ot jest.... Byłam na jednej rozprawie i wiesz, że potraktował całą naszą 3 jak obce osoby? Jak nie znajdę jakiejś sensownej pracy to będę musiała zrezygnować z Warszawy i może ze studniów... Wstydziłam się powiedzieć o tym Tomkowi.... A poza tym wiesz jak to strasznie boli jak ktoś kogo kochałaś nad życie, wierzyłaś, że zawsze stanie za tobą murem i cię obroni teraz traktuje cię jak obcą osobę? To uczucie jest nie do zniesienia....- wybuchła płaczem
- O Boziu. Mara czemu mi wcześniej nie powiedziałaś? Nie mogę nawet sobie wyobrazić jak ci jest teraz ciężko..... Ale masz jeszcze mnie i Wojtka, Tomka no i resztę Afrorodzinki. My ci pomożemy. Przecież wiesz, że jesteśmy przyjaciółkami w smutku i w pogodzie. Nie mogę uwierzyć, że twój ojciec okazał się takim sku.....em - rzadko przeklinam ale wtedy nie wytrzymałam - Ale najważniejsze musisz jak najszybciej powiedzieć wszystko Tomsonowi
- Ale ja się wstydze.. On mnie przez to zostawi - zaczęła histeryzować
- Co ty mówisz? On cię kocha i pragnie dla ciebie jak najlepiej - powiedziałam i przytuliłam Marę
Tomson/ godzinę później
- No to chodź po Marę - powiedział Wojtek zbliżając się do drzwi swojego domu
- Mam nadzieję, że w końcu dowiem się o co chodzi..... - powiedziałem a Łozowski otworzył drzwi
Zobaczyłem za nimi Tośkę, która przytulała zapłakaną Marę. Pragnąłem zrobić to samo
- Już jesteśmy - krzyknął Łozo
- Siemka Tomek - powiedziała Tosia i uśmiechnęła się do mnie -  No Mara nadszedł ten czas, musisz powiedzieć Tomkowi - skierowała się do swojej przyjaciółki a ja struchlałem. - Wojtas chodź na góre a oni niech sobie spokojnie porozmawiają - dodała i złapała Wojtka
Podszedłem do Mary. Zaczęła płakać. Przytuliłem ją jak najmocniej.
- No więc... - usłyszałem
Wojtek/Ten sam czas
- Powiedz mi o co chodzi?
- W dużym skrócie. Tata Mary okazał się debilem zostawił całą rodzinę dla młodej pielęgniarki, swoją córkę traktuje jak obcą osobę i teraz dziewczyna nie ma za co żyć. - usłyszałem od mojej dziewczyny
- O Boże. A wydawał się takim miłym człowiekiem. - zdziwiłem się - To pewnie nie będzie chciała dzisiaj imprezować...
- A co się szykuję? - zapytała Tosia
- Chłopacy rzucili żeby iść do klubu z karaoke, a my z Tomkiem powiedzieliśmy, ze to zależy od was - powiedziałem
- To jest dobry pomysł - odparła Tośka - My się wyluzujemy i moze Mara zapomni
Tomson/salon
- Kochanie czemu mi tego wcześniej nie powiedziałaś? Przecież musiałaś przezyć traumę....
- Myślałam, że mnie zostawisz..... - płakała moja dziewczyna
- Nie myśl tak. Kocham cię i nigdy cię nie zostawię
Usłyszałem Tosię i Wojtak schodzących na dół.
- Dobra Mara starczy tego - odezwała się jej przyjaciółka - Idziemy z chłopakami na karaokę dzisiaj i nawet się nie wypieraj. Chłopacy szykujcie się a ja zajmę się Marą - usłyszałem i dziewczyna Łoza zabrała moją
- Dobra stary w takim razie ja jadę do siebie się przebrać. - powiedziałem i pożegnałem się z kumplem. - Będę za godzinę
Wojtek/ Godzinę później
Przebrałem się i czekam na dziewczyny i Tomka. Nagle słysze stukot szpilek. Dziewczyny schodzą. Oniemiałem jak je zobaczyłem. Wyglądały cudownie. Miały rozpuszczone i lekko pokręcone włosy. Mara miała na sobie to, a moja Tośka to.
- Łał cudownie wyglądacie - powiedziałem
- Dzięki - odpowiedziały
Nagle wpadł Tomek
- I co dziewczyny już ggggoooooo - zaniemówił - super wyglądacie - powiedział
Dziewczyny zaczęły się śmiać. Tomek wziął za rękę Marę, a ja Tośke. Szliśmy z tyłu.
- Cudownie wyglądasz kochanie
- Dziękuje - odpowiedziała moja dziewczyna a ja ją pocałowałem.
Pół godziny później/ Przed klubem
Wszyscy już na nas czekali. Podeszliśmy do nich i przywitaliśmy się.
- No i co mówiłem wam, że macie super laski, które zgodzą się na taką imprezę - powiedział Śniady i nie mógł spuścić oczu z dziewczyn, a szczególnie z mojej
- No to co wchodzimy ? - zapytał Torres
I weszliśmy. Zdążyliśmy usiąść a DJ powiedział, że dziś palące się światło wybiera kto śpiewa na karaoke. I pierwsza smuga spadła na Tośke, więc ta wstała i podeszła do mikrofonu. Komputer wylosował dla niej ,,Poza logiką" Mroza. Kiedy zaczęła śpiewać wszyscy zamarliśmy. Nie wiedziałem, że mam tak utalentowaną kobietę....




No to dzisiaj mam wenę bo dość długi post jak na ostatnie moje rozdziały. Jak wam się podoba? Co myślicie o problemie Mary?